Ledwo co zakończyła się praca papierkowa po zielonogórskiej wystawie, a już
trzeba było jechać na klubowkę do Łodzi.

Potem zamiast, jak każdy normalny człowiek, udać się spokojnie do domu, dzięki pomocy pewnego "kangura" wylądowaliśmy na tydzień....w Słowacji.

Tam Jolly spędziła gorący tydzień miodowy z pewnym słowackim przystojniakiem - Milo Ruskov dvor.
A wybranek to pies znany:
- o doskonałej psychice - pewny siebie i przyjazny do ludzi i psów, a zarazem świetnie pracujący na obronie.
- o prawidłowej budowie - suchej głowie z krótkimi uszami i jasnym okiem, długich nogach i wzorcowym ciele (wartość indeksu formatu: 108)
- bez wad - z przeglądem hodowlanym zaliczonym na ocene "doskonałą" i kodem nie zawierającym żadnych wad
- HD-A - całkowicie zdrowy i wolny od dysplazji stawów biodrowych

Milo Ruskov dvor & Jolly z Molu Es
Nie ma tego złego co by na dobre nie
wyszło i dzięki całemu zamieszaniu wracamy dodatkowo:
- z nowymi wynikami słowackich wystaw, przeglądów hodowlanych (są już na
Wolfdogu)
- nowymi informacjami o miotach (część dopiero zostanie opublikowana)
- i oczywiście nowymi fotkami (te pojawią się trochę później)
Milo Ruskov dvor & Jolly z Molu Es
Dodatkowo dowiedzieliśmy się, że do przekroczenia granicy wcale nie jest
potrzebne zaświadczenie od weta powiatowego (bo nie było go kiedy załatwić).
I choć jechały z nami trzy psy, to przyczepili się do nas dopiero na
ostatniej granicy, czyli w Chałupkach. Tam dowiedzieliśmy się od pani celniczki, że następnym
razem mamy sobie załatwić świadectwo od weta ważne 3 dni (??!?!?! - to obowiązujace w Polsce wystawia się na 15 dni) 

Jolly z Molu Es & Milo Ruskov dvor
Page created in 0.401713132858 seconds.