Pierwszym problemem, z jakim się najczęściej spotykamy, gdy szczeniak przybywa do naszego domu jest gryzienie. O ile gryzienie przedmiotów łatwo zastąpić gryzieniem zabawek, to z "atakami" na ręce i nogi jest już większy problem.
Gryzienie wszystkiego (z właścicielami włącznie) jest typowe dla szczeniaków, jest to bowiem okres ząbkowania. Najlepszym sposobem na oduczenie szczeniaka gryzienia właścicieli jest nie karcenie, lecz zachowywanie się jak
szczeniak, tzn. w momencie, gdy psiak nas ugryzie, wydajemy wysoki pisk, tak jak to robią szczeniaki, gdy zostaną ugryzione przez innego psa. Po usłyszeniu takiego dźwięku, szczeniak najprawdopodobniej przestanie gryźć na chwilę... lecz po chwili znów zacznie, ale już będzie bardziej delikatny. Metoda
ta nie zlikwiduje problemu od razu, ale z czasem wytłumi chęć szczeniaka do gryzienia nas ...
Ważne jest jednak, aby wiedzieć kiedy zaprzestać tej metody... stosuje się ją jedynie do trzeciego, maksymalnie czwartego miesiąca życia szczeniaka, gdyż potem szczeniak może gryźć z całkiem innego powodu. O ile w czasie ząbkowania gryzie, bo wyrastają mu zęby, o tyle po trzecim miesiącu szczeniak gryzie w celu uzyskania wyższej pozycji w stadzie (próbując nas zdominować)... w tym drugim okresie
nie powinno się stosować tej metody, gdyż wydawane przez nas "piski" utwierdziły by tylko szczeniaka w tym, że to on jest dominującym osobnikiem w stadzie.
Przemek
Kennel - Z Peronowki :: View topic - Mała pirania, czyli co zrobić, gdy szczeniak gryzie?
Bitte schreiben Sie hier den Kommentar zum Artikel:
Wiurka
Joined: Jan 02, 2007
Posts: 27
Status: Offline
Posted:
Jan 07, 2007 - 05:15 PM
A więc po dwóch dniach obecności szczeniaka w naszym domu napotkaliśmy pierwszy poważny problem. Poszło o kość...
Otóż, kiedy Vuko zajmuje się obgryzaniem kości wszystko jest OK. Gorzej, kiedy przychodzi do prób odebrania mu jej. Zaczyna na poważnie warczeć, gryźć i szczekać, a im zdecydowaniej próbujemy, tym głośniejsze i bardziej agresywne stają się jego ataki.
Nie chcemy mieć w przyszłości sytuacji, że przy próbach odebrania jedzenia pogryzie któreś z nas. Co zrobić?
Sebastian
Joined: Dec 12, 2005
Posts: 34
Status: Offline
Posted:
Jan 07, 2007 - 05:21 PM
dawać coś na wymianę i tak za każdym razem. Czyli jak chcemy zabrac kość to mieć albo drugą na wymianę albo mięsko i za chwile oddać i tak pare razy niech wie że nic złego z kością się nie stanie. Inne cwiczenie to dajemy kość i trzymamy w rece a mały w tym czasie ją obgryza sobie - kojarzy dobrze ręka+ kość. Zdecydowane mało pozytywne działania pogarszają sytuacje. zawsze jakiś łup, zawsze jakaś transakcja (kośc za smakol itp.)
Nie chcemy mieć w przyszłości sytuacji, że przy próbach odebrania jedzenia pogryzie któreś z nas. Co zrobić?
Dokladnie to co pisal Sebastian... Macie dwa podstawowe problemy:
1) Maly dopiero sie przyzwyczaja do Was i nowego domu... Wiec dopiero nawiazuje sie wiez miedzy Wami; dopiero co stajecie sie "swoi"...
2) Imin z domu wyniosl to, ze jak nie warczy to kosc mu zabierze.. oczywiscie Hecate (lub jakas inna potwora)...
Czyli mozna to uznac za normalne (kazdy to przerabia(l) ), a razem trzeba nad tym popracowac od poczatku... po pozniej bedzie coraz trudniej...
My robimy tak, ze to warczenie CALKOWICIE ignorujemy.. Tak jakby pies byl cicho - ale jak tylko cos ma w zebach to glaszczemy go i dotykamy w czasie, gdy Male sobie je... Aby przyspieszyc pozytywne skojarzenia mozna wlasnie podtykac mu pod nos jednoczesnie cos dobrego... Od kosci lepsze jest np surowe miesko, kurze serduszko itp... - doskonale nadaja sie do przekupywania...
Jak dajecie kosc to nie rzucajcie jej mu do miski, czy na podloge, ale polozcie psa z koscia obok siebie. Kosci mu nie dawajcie, tylko trzymajcie w rece... Niech sie nauczy, ze tak nawet lepiej jest mu ja obgryzac.
Odbieranie cwiczcie tak jak pisal Seba...
Tu trzeba cwiczyc cierpliwosc... czasem az reka sama sie do klapsa podnosi, bo jak to zeby cos takiego malego warczalo na czlowieka... Ale to dla szczeniaka jest normalne zachowanie - oznacze probe ostraszenia "KONKURENCJI" od zabrania kosci... Jak nie bedzie probowal, to zawsze psy ze stada ukradna mu te najlepsze kaski...
Wiec nie mozna karcic (bo to by go utwierdzilo, ze slusznie tej kosci broni i bedzie bronil jeszcze mocniej), ale nalezy przekonac, ze ze strony wlasciciela KOMPLETNIE nic mu nie grozi... Ze wlasciciel nigdy mu nic nie zabierze, a nawet jak mu to kosc odbierze to zawsze sie to oplaci, bo moze wtedy dostac cos lepszego...
Gaga
Joined: Nov 22, 2005
Posts: 231
Status: Offline
Posted:
Jan 08, 2007 - 09:45 AM
Ja tez potwierdzam, "problem" ma kazdy ale szybko sobie z nim radzi. Ja w ramach nauki , od poczatku bralam dwie kosci i kawaleczki mieska gdziess obok. Siadalam z gnojkiem na ziemi i dawalam jedna kosc do gryzienia (caly czas trzymajac ja w reku), spokojnie chwalilam malucha , mowilam do niego... co jakis czas spokojnie podsuwalam druga trzymana kosc delikatnie wyciagajac pierwsza. i tak kilka razy. Pierwsza sesja kosciana trwala ok 2 godzin A w ogole wystarczyly tylko dwie Na koniec obgryzania zamiast zabieranej deikatnie i spokojnie kosci podsuwalam miesko i koniec imprezki Warczenie ignorowalam, szybko zreszta ustalo, widac bylo ze za drugim razem pies juz sie rozluznia...
Nigdy nie stresowalam psa przy jego misce, jesli cokolwiek z ta miska robilam to dokladalam smaczne kaski, podsuwajac reke ze smaczkiem pod psi nos
Dzis oddawanie nie stanowi zadnego problemu
powodzenia
secki
Joined: Nov 21, 2006
Posts: 43
Status: Offline
Posted:
Jan 10, 2007 - 12:28 PM
My tez mamy za soba lekcje z koscmi,
wczorajsza, Kasi - pierwsza, krwawa.
A wiec tak, Kasia wraca z pracy i przynosci kostki - bedzie lekcja!
Postanowila zaczac lekcje od malych kosci, zeberek i to byl blad.
Kosc byla na tyle mala, ze maly postanowil ja polknac w calosci, olewajac kompletnie palec Kasi...i co i krew, panika, gdzie jest kosc...on ja polknal??
Taka duza?? Coz wciagnal ja
Kasia lekko spanikowana, ja tez (ona koscia polknieta przez psa a jak tym, ze jest ranna) ale nic Kasia twarda jest i padlo haslo:
-"przynies te dwie kosci z lodowki"
-"te duze?"
-"tak, te"
Kosci, plus kawalk miesa, 20 minut zabawy i bylo lepiej.
Dzis rano po spacerze, ja zostalem nauczycielem.
Bylo juz lepiej, Maly malo warczy i cicho najczesciej jak probuje np dotknac(poglaskac) palcem jego lapke co to ma ja na kosci (czasem kladzie lape na kosci pomiedzy moja reka a miejscem obgryzania).
Ale nie zawsze warczy (przy glaskaniu), chyba powoli lapie, ze nikt mu krzywdy nie chce zrobic a jesli cos juz zabiera to tylko po to, zeby dac cos innego (moze nawet lepszego).
Postanowila zaczac lekcje od malych kosci, zeberek i to byl blad.
Oj, tak.. Male kosci (i na dodatek tak smaczne jak te od zeberek) zawsze sa bledem... Lepiej zaczynac od czegos wiekszego (co latwiej przytrzymac) i nie nakrecajacego psa tak mocno.....
secki wrote:
Taka duza?? Coz wciagnal ja
A potrafia O WIELE wiecej.... Camolek (ktory byl tylko troche starszy od Iduna) wciagnal u nas CALA kure... i to calkiem okragla nioske... Nie musze mowic jak potem wygladal.... z obawy o jego zdrowie nie zrobilam fotek,a szkoda. Bo wygladal jak pewna rybka akwariowa...
secki wrote:
Dzis rano po spacerze, ja zostalem nauczycielem.
Bylo juz lepiej, Maly malo warczy i cicho najczesciej jak probuje np dotknac(poglaskac) palcem jego lapke co to ma ja na kosci (czasem kladzie lape na kosci pomiedzy moja reka a miejscem obgryzania).
Ale nie zawsze warczy (przy glaskaniu), chyba powoli lapie, ze nikt mu krzywdy nie chce zrobic a jesli cos juz zabiera to tylko po to, zeby dac cos innego (moze nawet lepszego).
Dokladnie o ten efekt chodzi.... Tzn na poczatku jest najwiecej pracy, aby zdobyc zaufanie, ale potem tez od czasu do czasu warto "odswiezyc" pamiec psa i dawac mu kosci 'z reki'.... Jak pies bedzie mial zaufanie to wyciagnie mu sie nawet z gardla rozjechana, sucha zabe....
Gaga
Joined: Nov 22, 2005
Posts: 231
Status: Offline
Posted:
Jan 10, 2007 - 01:01 PM
secki wrote:
My tez mamy za soba lekcje z koscmi,
wczorajsza, Kasi - pierwsza, krwawa.
A wiec tak, Kasia wraca z pracy i przynosci kostki - bedzie lekcja!
Postanowila zaczac lekcje od malych kosci, zeberek i to byl blad.
Kosc byla na tyle mala, ze maly postanowil ja polknac w calosci, olewajac kompletnie palec Kasi...i co i krew, panika, gdzie jest kosc...on ja polknal??
Taka duza?? Coz wciagnal ja
3 miesieczna Dewi wciagnela pol szyi indyczej jednym polknieciem Zeberka to jest kosc dla ..yorka. a nie wilczaka ;D
secki wrote:
Dzis rano po spacerze, ja zostalem nauczycielem.
Bylo juz lepiej, Maly malo warczy i cicho najczesciej jak probuje np dotknac(poglaskac) palcem jego lapke co to ma ja na kosci (czasem kladzie lape na kosci pomiedzy moja reka a miejscem obgryzania).
Ale nie zawsze warczy (przy glaskaniu), chyba powoli lapie, ze nikt mu krzywdy nie chce zrobic a jesli cos juz zabiera to tylko po to, zeby dac cos innego (moze nawet lepszego).
I SUPER ! I bedzie coraz lepiej a niedlugo mlody sam bedzieprzychodzil z koscia aby ja obgryzac w Waszym towarzystwie
Acha.. dla ulatwienia- przyzwyczajajac mloego do glaskania i dotykania podczas posilku , na poczatku lepeij nie poryuszac sie w okolicy pyska. Zofia Mrzewinska ladnie to wytlumaczyla - szczemniakai liza boki pyska doroslych wymuszajac w temn spsosb oddanie jedzenia (wymioty).. wiec skojarzenie jest ze wlasnie chcemy zabrac jedzenie dotykajac pyszczka
Dzięki za rady - POSKUTKOWAŁO!!! Nie tylko, że już nie warczy przy głaskaniu czy odbieraniu, ale też sam przychodzi do nas z kością w pysku! (Najczęściej, jak już leżymy na materacu, i próbuje wejść na materac - może myśli, że damy się tą kością przekupić?
- Wiurka
Dzięki za rady - POSKUTKOWAŁO!!! Nie tylko, że już nie warczy przy głaskaniu czy odbieraniu, ale też sam przychodzi do nas z kością w pysku!
Hmmmm.... jak jest OK z koscia to... mozna podniesc poprzeczke.... Probujcie teraz z dawaniem z reki kawalkow miesa.... np szyjek z kurczaka (ich kosci nic szczeniakowi nie zrobia nawet jak polknie cala).....
Hammar na początku to nawet jak zobaczył,że daję mu bobki do miski to porzucił kość i poleciał do miski teraz już na taką wymianę nie idzie.Z głaskaniem go przy jedzeniu z miski w zasadzie wogóle nie było problemów, a jeżeli chodzi o kość to faktycznie dużo daje trzymanie jej podczas gryzienia(jak jest zbyt mała trzeba uważać na palce ),zabieranie a potem oddawanie jej ale oczywiście tylko wtedy gdy grzecznie siedzi.A jak warczy gdy chcemy mu coś zabrać to uspokaja go głaskanie.