Czechosłowacki wilczak, Ceskoslovensky vlcak














 


Problemy z logowaniem?

Jeszcze nie masz konta?
·Zarejestruj się!


Obecnie jest 40 gości i 0 użytkowników online.

Możesz zalogować się lub zarejestrować nowe konto.


2004.12.09 - Nowy nick Wiewióra (Alistair)

Autor: Margo Dodano: niedziela, 27 listopada 2005 - 01:32 Drukuj artykuł Strona gotowa do druku  Prześlij do przyjaciela Wyślij artykuł do znajomych


Późnym wieczorem Bure zaczęły szaleć, więc Przemek postanowił, że zrobi im jeszcze mały bieg. Zabrał Balroga, Merry Bell i Jolly i ruszył rowerem "w las".

Jakiś czas potem dostałam telefon: oczywiście Balrog błysnął pomysłem i postanowił zagrać "alfe". W jaki sposób? Prezentując, że on ma inne zdanie i dalej nie biegnie. Oczywiście ponownie Juziowi nie wyszło, bo umknęło mu, że zatrzymanie roweru, Przemka, Belki i Jolly, to jak zatrzymywanie pociągu towarowego. Po drugie - jak się chce taki pociąg zatrzymać, to się go hamuje, a nie staje na torach przed pędzącą lokomotywą. Jaki jest efekt - każdy wie (nie będzie krwawo, bo nikt młodego nie przejechał, choć ten bardzo się o to starał).
W każdym razie Młodego przekoziołkowało - położył się koło drogi i uznał, że właśnie umiera. W takich wypadkach zwykle robi się dwie rzeczy:

  1. sprawdza się, czy u psa wszystko jest na miejscu i czy czegoś mu nie brakuje. Jeśli nie, to trzeba psu wytłumaczyć, że takie mazgajstwo się nie opłaca.

  2. jeśli psu rzeczywiście coś jest, to można zacząć wpadać w panike i umawiać się z wetem.

Ale Przemek od razu przeszedł do punktu drugiego i zadzwonił do mnie. Wzięłam auto i pojechałam po ofiary. Na miejscu powitała mnie cała czwórka. Na własnych nogach. Załadowaliśmy rower i bandę, a w drodze do domu wytłumaczyłam Balrogowi, że lepiej, aby mu nic nie było. Bo musi pamiętać, że jestem hodowcą, i jeśli coś mu jest i stanie się bezużyteczny, to go uśpię albo sprzedam, bo po co karmić darmozjada. Gdy dojechaliśmy do domu Mały wystraszony jak diabli wybiegł z auta i robiąc kółka po podwórku pokazywał: "Nic mi nie jest!, "Nic mi nie jest!".... W całym zamieszaniu wpadł jednak na Jolly. Jolly skoczyła na Belkę. Belka się odwinęła....i oberwało się Wiewiórce, która właśnie znalazła się "w zasięgu"....

Efekt tego dnia: Młody nadal robi kółka po podwórku: "Nic mi nie jest!, "Nic mi nie jest!", a Alistair (aka Wiewiór) zmieniła chwilowo nicka na "Gołota"...



Kennel - Z Peronowki :: View topic - 2004.12.09 - Nowy nick Wiewióra (Alistair)
Author Message
AdminOffline
Site Admin


Joined: Nov 18, 2005
Posts: 527

Status: Offline
Post Posted: Nov 27, 2005 - 01:33 AM Reply with quote Back to top

Proszę komentować artykuł tutaj:

Please comment the article here:

Bitte schreiben Sie hier den Kommentar zum Artikel:
View user's profile Send private message Send e-mail Visit poster's website
Page created in 5,29328799248 seconds.