Czechosłowacki wilczak, Ceskoslovensky vlcak














 


Problemy z logowaniem?

Jeszcze nie masz konta?
·Zarejestruj się!


Obecnie jest 29 gości i 0 użytkowników online.

Możesz zalogować się lub zarejestrować nowe konto.


Z jedzeniem na ślad?

Autor: Margo Dodano: piątek, 09 grudnia 2005 - 16:21 Drukuj artykuł Strona gotowa do druku  Prześlij do przyjaciela Wyślij artykuł do znajomych


To zależy od tego jak stosuje się to jedzenie na śladzie? Jeśli używa się go jako głównej motywacji przy nauce tropienia i jedzenie jest kładzione na śladzie to rzeczywiście pies może się nauczyć wyszukiwania smakołyków, a nie tropienia....

Z jedzeniem na ślad?
To zależy od tego jak stosuje się to jedzenie na śladzie? Jeśli używa się go jako głównej motywacji przy nauce tropienia i jedzenie jest kładzione na śladzie to rzeczywiście pies może się nauczyć wyszukiwania smakołyków, a nie tropienia....

Ja jestem za używaniem smakołyków, ale jedynie w formie pomocy przy początkowej nauce, a potem w bardzo ograniczonym stopniu. Każdy wilczak potrafi bardzo dobrze tropić i sam fakt tropienia i pogoni za zdobyczą może sprawiać mu frajdę, ale nas interesuje to, by skojarzył komendę "szukaj" lub "wąchaj" (druga wersja jest lepsza przy egzaminach w Czechach i Słowacji ) z naszymi oczekiwaniami, czyli że ma tropić. I tu przydaje się na początku jedzenie.

Robimy krótkie ślady: kilkanaście kroków, potrójnie deptane bez załamań i na końcu zostawiamy jedzenie (bardzo mała ilość, ale bardzo smaczne). Najlepiej gdy pierwszy ślad jest naprawdę krótki. Robi się pod rząd tak 2-3 ślady. Pies nie ma większych problemów by trafić do nagrody, a właściciel powinien cały czas w tym czasie powtarzać komendę i chwalić psa. Nie uczy się go samego tropienia, ale tego, że jest komenda "szukaj" -> ma iść po śladzie -> na końcu nagroda. Zauważcie, że mówię o nagrodzie na końcu śladu. Na samym śladzie nie pozostawiam żadnego jedzenia.

Potem wydłuża się ślad, jednokrotnie deptany, np. 100-200 kroków. Na końcu jedzenie. I tak po n-tym śladzie pies załapuje już że "szukaj" znaczy pracuj na śladzie. Wtedy można wyrzucić jedzenie, albo tak jak dotychczas zostawić je tylko na końcu. Pies nie miał nawet przez chwile możliwosci nauczenia się kierować zapachem jedzenia, bo nigdy go nie kładliśmy na tropie - jedzenie kładzie się na końcu wyciągając je ze szczelnej torebki.

Nagle jednak zauważasz, że dla psa jest juz niezłą zabawą same tropienie. W końcu masz wilczaka, który ma bardzo dobrze rozwinięty instynkt łowiecki. Potem wystarczy już tylko osoba na końcu śladu czy gryzak. Ale na początku przy intensywnej nauce taka motywacja byłaby niewystarczająca - pies szybko by się znudził. Jedzenie jest wtedy naprawdę pomocne....

Bogdan Górny (autor najlepszej polskiej książki o tropieniu) zawsze mówi, że największym problemem z tropieniem użytkowym jest tropienie na właściciela, bo potem są ogromne problemy, aby psa przestawić na obcy ślad. Kłopot w tym, że jeśli tropisz na bliska osobę to dla psa sama nagroda jest ślad tej osoby. Jeśli ślad położy ktoś obcy to ta motywacja znika. Bo po co tropić jakiegoś nieznanego człowieka.
Z jedzeniem u celu nie masz takiego problemu, bo pies już od początku może być uczony na ślad obcej osoby.... Czyli motywacja nie jest sam ślad, ale to co jest u celu (oczywiście nie musi być to żarcie - może być kochana piłeczka, czy maskotka, czy coś podobnego).

Przemek



Kennel - Z Peronowki :: View topic - Z jedzeniem na ślad?
Author Message
AdminOffline
Site Admin


Joined: Nov 18, 2005
Posts: 527

Status: Offline
Post Posted: Dec 09, 2005 - 04:38 PM Reply with quote Back to top

Proszę komentować artykuł tutaj:

Please comment the article here:

Bitte schreiben Sie hier den Kommentar zum Artikel:
View user's profile Send private message Send e-mail Visit poster's website
Page created in 0,997781991959 seconds.