Czechosłowacki wilczak, Ceskoslovensky vlcak














 


Problemy z logowaniem?

Jeszcze nie masz konta?
·Zarejestruj się!


Obecnie jest 23 gości i 0 użytkowników online.

Możesz zalogować się lub zarejestrować nowe konto.


Wilczak jako pies ratowniczy

Autor: Margo Dodano: sobota, 10 grudnia 2005 - 00:00 Drukuj artykuł Strona gotowa do druku  Prześlij do przyjaciela Wyślij artykuł do znajomych


Coraz więcej psów tej rasy szkolone jest na psy ratownicze. Czy to odpowiedni wybór? Czy wilczak może być dobrym ratownikiem? Które z cech są najbardziej przydatne?

Co do ratownictwa to CzW mają wiele plusów. Niewiele ras jest w stanie im dotrzymać kroku jeśli chodzi o wytrzymałość. Rasa była przez te wszystkie lata selekcjonowana z naciskiem na węch i tropienie - Hartl mówił, że wyniki przeszły najśmielsze oczekiwania i ze szkolonych owczarków niemieckich jedynie 30% uzyskiwało doskonałe wyniki, podczas gdy do pracy węchowej nadawało się nawet 80% populacji CzW. Rozmawialiśmy na ten temat ponownie we wrześniu v Svetlej. Nawet sam Michal Andryš był zdziwiony, że jak dotąd nikt się nie zabrał właśnie za ratownictwo, bo fizycznie mają wszystko co potrzebne, by się sprawdzić...

Kolejnym plusem jest to, że o ile ślad sportowy jest dla nich nudny, to w ratownictwie stale jest coś nowego: inny teren, inne warunki, inne zadania.

Czyli to co dla nich.....ale:

1)
Efekty szkolenia wilczaka w tym kierunku są nadal zbyt nieliczne, by móc uogólniać i mówić o rasie "idealnej" do takich zadań. Do tego potrzebna byłaby większa grupka ludzi, by móc zerknąć ile psów testy przechodzi, a ile z nich odpada. Egzamin kwalifikacyjny psa ratowniczego jest według mnie łatwy i do zaliczenia przez każdego CzW, który od małego będzie prowadzony w tym kierunku. Podobne zadania są na egzaminie ZOP (nie ma tam śladu, ale jest posłuszeństwo w grupie psów, na którym odpadają wszystkie psy agresywne) i zaliczy go w zasadzie każdy wilczak. Ale tu potrzeba statystyk, a nie przypuszczeń...

2) Zbyt wiele osób zaczyna z ratownictwem "dla zabawy" - czyli z takimi psami, jakie mają. Brak jest więc wyboru odpowiedniego hodowcy, odpowiedniego szczeniaka, odpowiedniej socjalizacji, itp. Czyli można oczekiwać, że jeśli to się nie zmieni, to porażek będzie w tym wypadku sporo...

3) Ratownictwo to nie zabawa. Nie da się go ćwiczyć w "czasie wolnym". Trzeba się zaangażować całym sercem i poświęcić masę czasu. A takich osób mamy niewiele.... Samemu można wyćwiczyć psa jedynie na stopniach podstawowych. Aby iść dalej i rzeczywiście móc ratować życie potrzebna jest grupa szkoleniowców, odpowiednie tereny i masa czasu. Ciężko robić rozpoznawanie próbek (np. gdy chodzi o poszukiwanie topielców) metodą domową. Trudno robić szkolenie w gruzowiskach bez pomocy i zabezpieczenia... I wreszcie - nikt nie wezwie prywatnej osoby do pomocy, bo policja może polegać jedynie na ratownikach z papierami. Ciężko więc być ratownikiem "po godzinach pracy". I właśnie takich osób u nas brak. Chętni są, ale kto może/chce poświęcić na to cały swój czas?

4) Trudność tropienia i egzaminów ratowniczych polega na tym, że to ciężka i mało efektowna praca. Posłuszeństwa uczy się pies szybko - ciągle można mu dodawać nowe sztuczki, a szkolić starczy przez 10 minut dziennie - nawet w domu. Obrona jest jeszcze szybsza - na placu wystarczą 1-2 ataki dziennie. A tropienie? U nas traktuje się je po macoszemu. A trening polega na częstym maszerowaniu w teren (najlepiej z drugą osobą), kładzeniu śladu, czekaniu, wykonywaniu śladu. I tak przez tydzień, miesiąc, rok. To jak z chodzeniem przy nodze - teoretycznie to najłatwiejszy element, ale to po nim najszybciej poznasz psa słabo wyszkolonego. Po prostu do perfekcji dochodzi się szkoląc psa..... A takiego zaparcia nie mam ani ja, ani 99,9% właścicieli CzW....

Tzn tak jak pisałam - ratowników nam brak, ale w Czechach egzaminy ratownicze może zdać każdy i dla wilczaków są one łatwe. Szczególnie te z tropienia. Gorzej z testami "sportowymi" jak BH i IPO, bo wariackiego dopracowania szczegółów CzW nie lubią.

O typowych testach psów tropiących pisać nie będą, bo ma ich trochę CzW. Ale co do ratowniczych:

  • wytrzymałościówki ratownicze
    To pestka - CzW może je zaliczać zawsze na doskonałą i na pierwszym miejscu... jeśli właściciel też wytrzyma

  • inne testy
    Zerknijcie po prostu na psy
    • Gar z Rosíkova:
      * ZZP1 - test psa ratowniczego pierwszego stopnia
      * ZLP1 - test psa lawinowego pierwszego stopnia
      * ZVV1, ZVV2 - testy psa obrończego pierwszego i drugiego stopnia

    • Eta Pohostinstvo
      * ZVV1 - testy psa obrończego pierwszego stopnia
      * ZLP1 - test psa lawinowego pierwszego stopnia
      * ZZZ - test na psa ratowniczego

    • Baker Šedá eminence
      * ZVV1, ZVV2 - testy psa obrończego pierwszego i drugiego stopnia
      * ZZZ - test na psa ratowniczego
      * ZLP1 - test psa lawinowego pierwszego stopnia
      * ZZP1 - test psa ratowniczego pierwszego stopnia

    • Esta Pohostinstvo
      * ZVV1, ZVV2 - testy psa obrończego pierwszego i drugiego stopnia
      * ZLP1, ZLP2 - test psa lawinowego pierwszego i drugiego stopnia
      * ZZP1 - test psa ratowniczego pierwszego stopnia

To nie wszystkie testy tych psów. Czy były one jakieś wyjątkowe i specjalnie selekcjonowane? Nie. Czy ich właściciele to spece od ratownictwa? Nie. Łączy je jedno: właściciele lubili z nimi ćwiczyć i na Morawach często zaliczano testy dla psów ratowniczych, bo mieli do nich łatwy dostęp....



Kennel - Z Peronowki :: View topic - Wilczak jako pies ratowniczy
Author Message
AdminOffline
Site Admin


Joined: Nov 18, 2005
Posts: 527

Status: Offline
Post Posted: Dec 10, 2005 - 12:05 AM Reply with quote Back to top

Proszę komentować artykuł tutaj:

Please comment the article here:

Bitte schreiben Sie hier den Kommentar zum Artikel:
View user's profile Send private message Send e-mail Visit poster's website
Page created in 0,834161043167 seconds.