2002.06.01-02 - Spotkanie i specjalna wystawa CzW i Saarloosów w Zirndorfie (D)

W dniach 01-02.06.2002 dwa niemieckie kluby: "Interessengemeinschaft Saarlos-Wolhond-Freunde-Deutschland" i "Interessengemeinschaft für Tschechoslowakische Wolfshunde", zorganizowały 7. już specjalną wystawę czechosłowackich wilczaków i saarlosów, połączoną ze spotkaniem właścicieli i przyjaciół tych ras.

Do miasteczka Zirndorf przyjechaliśmy w sobotę, 01.06.2002 o 10:00. Bardzo pomógł nam opis trasy oraz na końcu specjalne oznaczenia dojazdu - na miejsce trafiliśmy szybko i bez jakichkolwiek problemów. Zaparkowaliśmy samochód i ruszyliśmy na plac - pierwsze ćwiczenia właśnie się rozpoczęły.

Tu warto napisać kilka słów o terenie, bo był on wyjątkowo dobrze dobrany. Klub Owczarków Staroniemieckich (długowłosych) udostępnił nam swój plac szkoleniowy i zapewnił poczęstunek i gościnę. Cały teren składał się z 3 części: parkingu i małego pola namiotowego, placu szkoleniowego z przeszkodami, torem agility i ringiem wystawowym oraz ogrodzonym terenem, gdzie można było bez obaw puścić psy wolno, a samemu usiąść i coś wypić lub przekąsić. Oczywiście nie można zapomnieć też o strumyku, dzięki któremu psy miały dodatkową zabawę: kąpiel.

Cały program rozpoczął się ćwiczeniami w ringu. Każdy mógł nauczyć się jak najlepiej zaprezentować na wystawie swojego psa. Trenowaliśmy statykę, pokazywaliśmy psa w ruchu i, co najważniejsze, dzięki Aleksandrze Windl i trenerowi z tamtejszego klubu, którzy oceniali nasze poczynania, mogliśmy przetestować jak zareaguje nasz czworonóg, gdy sędzia sam postanowi sprawdzić psu zgryz lub dokładnie ("ręcznie") zbadać jego budowę. Taki trening to dobry pomysł, bo co innego jest ćwiczyć z psem na podwórku przy uczestnictwie rodziny, a co innego robić to na ringu w towarzystwie obcych psów i ludzi.

O 12:00 pojechaliśmy do pobliskiej restauracji "Wilhelm Tell", gdzie po obiedzie odbyło się seminarium prowadzone przez Inger Tischler, która zajmuje się szkoleniem psów obrończych i agility. Jest ona członkiem SV oraz narodowej reprezentacji Niemiec w agility. Trudno w kilku słowach streścić cały wykład na temat rozwoju psów, odpowiedzialności hodowców oraz możliwości pracy z psem, wspomnę więc jedynie o dwóch punktach, które mogą być interesujące.

  • Pierwszy to odpowiedzialność hodowcy, który powinien postarać się, by jego szczeniaki wyrosły nie tylko na miłych domowników, ale także na dobre psy pracujące. Jest to możliwe jedynie wtedy, gdy zapewni się szczeniakom odpowiednie traktowanie. Od trzeciego tygodnia życia zaczyna się faza przejściowa - maluchy zaczynają reagować na bodźce zewnętrzne. Już wtedy powinno rozpocząć się z nimi socjalizacje, przyzwyczajać do kontaktu z człowiekiem (nie tylko, gdy ten przynosi im miske z jedzeniem), pozwolić by poznawały otoczenie (np. zbudować im na ogrodzie wybieg, zapraszać "obcych" ludzi i psy). To od tego momentu najłatwiej przyzwyczajać młode do innych zwierząt (np. kotów!) i dźwięków (np. odtwarzanych z CD-ka lub komputera). Dla szczeniaków równie "niezdrowe" jest dorastanie w kenelu; gdy człowieka widzą jedynie podczas karmienia, co hodowla "domowa", gdzie młode mają kontakt jedynie z domownikami i żyją odseparowane od reszty świata.

  • Drugim punktem był trening: każdy pies potrzebuje jakiegoś zadania, które może wykonać i za które dostanie pochwałe i nagrodę. Zwyczajne spacery nie zaspokajają tej potrzeby. Z tego powodu tak ważne jest, by właściciel zapewnił swojemu czworonogowi należytą "rozrywkę". Bez znaczenia jest, czy będzie to sport obrończy, coursing, tropienie, posłuszeństwo czy agility. Każda forma jest dobra - ważne jest by nasz psiak nie umierał z nudów na kanapie.
Po burzliwiej rozmowie o wychowaniu, szkoleniu i czasem niezrozumiałym zachowaniu naszych psów ponownie udaliśmy się na plac treningowy.

Tam kolejne szkolenie. Tym razem ćwiczyliśmy elementy, które prawdopodobnie wejdą w skład niemieckiego testu charakteru: reakcje psa na różne typowe i "niecodzienne" sytuacje: obce psy, zbyt wylewnych znajomych, ludzi o kulach, z parasolami, wózek dziecinny i wiele, wiele innych. Szybko wyszło na jaw, do czego nasze psy są przyzwyczajone, a nad czym należy jeszcze popracować.

Wieczór spędziliśmy na ogrodzonym terenie, gdzie wreszcie można było podyskutować o rasie, hodowli i wszystkim innym, a psy mogły biegać wolno i "nawiązywać nowe przyjaźnie" nie tylko między dwoma rasami wilczaków, ale też z licznie reprezentowanymi owczarkami, kundelkami i przedstawicielami wielu innych ras. Mimo wielkiej ilości czworonogów ani razu nie doszło do poważniejszej sprzeczki.

O godzinie 2:00 trzeba było wreszcie iść spać - przecież rano każdy z nas musiał zaprezentować się w szczytowej formie.

Niedziela, tak jak dzień poprzedni, powitała nas upałem. Teren zaroił się samochodami, psami obu wystawianych ras i zwiedzającymi. Zgłoszono 20 Saarloosów i 20 CzW, które przybyły z Niemiec, Słowacji, Szwajcarii, Czech, Węgier i Polski. Na wystawie można było także przeprowadzić badanie na PRA, które jest w Niemczech wymagane do uzyskania uprawnień hodowlanych. Ponieważ takie testy popiera i zaleca FCI, więc należy się spodziewać, że i nam niedługo przyjdzie je wykonywać (choćby dla własnej wiadomości).

Oceny psów dokonał, dobrze znany niemieckim wystawcom, pan Walter Schicker. Na pierwszy ogień poszły Saarloosy. U wielu psów uwagę zwracał wyrównany eksterier i świetny, stabilny charakter. Po prawie godzinnej przerwie, około 13:00 na ring weszły wilczaki.

Aristoteles v.d. Duursche Enk
Moonlit Tajga z Molu Es

"Starych wystawców" może zaskoczyć małe przetasowanie w jednej z klas. Były też tego powody, które umknęły i na zdjęciach sie ich nie zobaczy: ruch i charakter. Niemieccy sędziowie zawsze bardzo dużą uwagę zwracają na odpowiedni charakter wystawianych psów. Tak było i tym razem. W wielu przypadkach sędzia sam sprawdzał zgryz, budowę psa, jakość sierści, itd.. Zwierzęta strachliwe, nerwowe lub po prostu nie przyzwyczajone do takich oględzin szybko straciły na animuszu, co znacznie wpływało na ich prezentacje i spadały w klasyfikacji.

Sędzia bardzo dużą rolę przykładał też do prawidłowego, wilczego ruchu. Po czterogodzinnym oczekiwaniu wiele psów było zmęczonych i nie chciało biegać. Dodatkowo jakiekolwiek wady budowy czy narządu ruchu stawały się na ringu doskonale widoczne.

Ostatnie porównania i poznaliśmy psy, które zwyciężyły tegoroczną wystawę. Są nimi Afar Malý Bysterec i Jolly z Molu Es, której przypadło też Zw. Rasy (BOB), a następnie, po porównaniu z najlepszym Saarlosem, także BIS.

Afar Malý Bysterec

Jak na wystawę klubową przystało, nie brakło też konkurencji hodowlanych: wyboru najlepszej grupy hodowlanej i najlepszej pary (tu udział brały trzy dwójki CzW).

Podczas rozdawania kart ocen oraz licznych pucharów, które prowadziła przewodnicząca wystawy Christina Schröder, dotarła do nas smutna prawda - to już koniec... Jeszcze tylko kilka pamiątkowych zdjęć, pożegnanie i zapewnienia, że niedługo się spotkamy ponownie (na obozie, październikowym spotkaniu CzW, a jeśli nie, to na wystawie za rok) i czas w droge.

Jolly z Molu Es

Jolly z Molu Es & Nancy Šedá eminence

BIS: Andy-Harras from the Shadow of the mountains (Saarloos) & Jolly z Molu Es

Cóż można jeszcze dodać? To kolejna udana wystawa, kolejne miłe spotkanie właścicieli tych dwóch ras (i nie tylko). Pozostaje podziękować Klubowi Owczarka Staroniemieckiego za teren, gościnę, pomoc w treningu i pokaz szkolenia, członkom IG Saarloos-Wolfhond-Freunde-Deutschland i IG Tschechoslowakischer Wolfshunde za sprawną organizację, sędziemu Schickerowi za cierpliwość i wyrozumiałość, pani Inger Tischler za dobre pomysły na szkolenie psów i pomoc w testach oraz wielu innym osobom, dzięki którym tak miło spędziliśmy weekend.

Margo