2010.09.25 - Dogtrekking - zakończenie Pucharu - Siedlec (PL)

Zatem skończyło się... przynajmniej na ten rok. Szkoda, bo już się zdążyliśmy przyzwyczaić i czekać na kolejną edycję. Tym razem przyjdzie poczekać trochę dłużej, bo aż do przyszłego roku...

A w Siedlcu na Jurze było w skrócie tak:

Brać (w dosłownym tego słowa znaczeniu) organizatorska przekazuje ostatnie wskazówki zawodnikom MIDa:

..."Jejku! Znowu tyle kilometrów do przejścia!"...

"No nic, trzeba się wziąć w garść..."

To idziemy...

"Czy to w tej jaskini schowany jest perforator? Nic nie mówili o tym, że trzeba się będzie czołgać..."

Fajnie się szło, tylko niestety droga nie ta... chwila przerwy na zaczerpnięcie oddechu i decyzję i... wracamy na rozstaje...

Pieski zapatrzyły się na państwa młodych i też zaczęły się mieć "ku sobie" Tongue

Ostatni punkt kontrolny znajdował się na Pustyni Siedleckiej. Trzeba było odnaleźć skałki o wdzięcznej nazwie... Piekło... Twisted

Ta dzielna i ogromnie sympatyczna trójka wybiegała sobie najwyższe pudło w kategorii rodzin. Smile

(fotka pobrana z galerii Piotra Dąbrowskiego za wiedzą i zgodą autora Smile )

Meta...

Łowca wita "serdecznie" psy, które dotarły na metę przed nim Tongue Kaja radosna, co to dla niej; w przyszłym roku marzy jej się LONG (jak mama pozwoli Twisted )

(Zdjęcie Piotra Dąbrowskiego)

"Ja naprawdę nie wiem, jak to się stało, że tak długo trwało, zanim tu dotarliśmy..." Laughing out loud

(Zdjęcie Piotra Dąbrowskiego)

I najprzyjemniejsza chwila; można zmienić buty i skarpetki, a także coś przekąsić. Smile

Potem jedni poszli odpocząć...

...a inni powymieniać uwagami na temat która się ile razy zgubiła, gdzie i dlaczego: Laughing out loud

To nie jest wymiana koszulek. Laughing out loud To tylko Prestor Team przygotowuje się do "dekoracji", bo okazało się, że dzięki powszechnej mobilizacji udało mu się niespodziewanie wskoczyć na pudło w klasyfikacji drużynowej.


Dzięki uprzejmości Piotra Dąbrowskiego mogę wstawić parę fotek z wieczornej "dekoracji".



A tak się cieszyły drużyny:

W domu aż Gacek przyszedł sprawdzić, czy naprawdę "toto" było warte takiego wysiłku. Tongue